Nowy piesek przy nogawce,
rośnie stado bulterierów.
Teraz kupił prawa znawcę,
bo już dość ma swych frajerów.
Szczek odbywa się w duecie,
zaprzestanie konwenansów,
Łatwiej się głupoty plecie,
kiedy nie ma żadnych ansów.
Na bok poszły więc skrupuły,
brak szacunku dla tragedii.
Politycznej kanikuły,
to kolejny akt komedii.
Te rodziny co nie z nimi,
mając wręcz odmienne zdanie.
Wrogiem kaczej słusznej linii,
tylko Jarka jest kwakanie.
"Migalski "niegodny""
Każdy ma prawo
mieć własne zdanie,
Współpraca to...
nie tylko lizanie.
To już kolejne,
z brzydkich kaczątek.
Gdy kroki chwiejne,
końca początek.
Nie żeby zaraz,
chwalić łabędzie.
Może wśród "zaraz",
normalność będzie.
"W PiS iskrzy, spod dywanu wyłażą buldogi"
By wyborców zbałamucić,
oraz ukryć chytre plany.
Trzeba było pled zarzucić,
który teraz odkrywany.
Pies przykryty jakąś derką,
trudno mówić o dywanie.
Wściekły swoją poniewierką,
zaczął ostre podgryzanie.
Gdy psychika pana chora,
to i zwierzak skołowany.
Więc buldogów cała sfora,
szczerzy zęby robiąc rany.
Ugryźć trzeba bo pan kazał,
wszystkich co nie lubią kaczek.
Wreszcie swoją twarz pokazał,
skończony już nieboraczek.
Słowo Jarka nic nie znaczy,
ciągle jest niewiele warte.
Politycznie wciąż mataczy
i teraz pójdzie w zaparte.
Chore myśli w głowie siedzą,
pod przysięgą lawirować.
Wszyscy o tym dobrze wiedzą,
że to on kazał lądować.
Teraz szybko w bój wysyła,
sforę psów do podgryzania.
Polityczna prosta zmyła,
do tej prawdy zamazania.
Moherowa Kataryna,
tuba ferajny kaczej.
Tarza się w popłuczynach,
bo nie potrafi inaczej.
Największą zbrodnią kaczora,
jest bałagan moherowy.
Gdy psychika bywa chora,
rozłam narodu gotowy.
Nienawiść niespotykana,
polityczne wariatkowo.
Polska ponumerowana,
pis podzielił nas na nowo.
To nie tylko katastrofa,
gdy nie można już polatać.
Pora jest już ich wycofać,
to tragiczna strofa kata.
Bronisław Komorowski szedł po trupach do władzy - stwierdza w wywiadzie dla Onet.pl poseł PiS Jacek Kurski.
Ten typ jest nieźle stuknięty,
na własne grzechy przyszła coma.
Absurdalne argumenty,
w ustach kaczego oszołoma.
Sam będąc karierowiczem,
nie zhańbił się pracą żadną.
Zabiera się do rozliczeń,
swą paplaniną bezładną.
Teraz kupony odcina,
na ciepłej euro-posadce.
Z ust mu spływa wazelina,
by pieścić kaczego władcę.
Trzymaj się Panie Janek,
wal prawdę prosto w oczy.
Dość kaczych połajanek,
Jaruś już dawno zboczył.
Gówno ponownie wybiło,
wybuch nastąpił w szalecie.
Znowu zrobiło się miło,
ten zapach kaczki przygniecie.
Ruszyła kacza wataha,
bo smród ogromny się zbliża.
Braciszek się nie zawahał
i kazał samolot zniżać.
Gdy wybuchnie bomba w końcu,
a świat prawdę całą pozna.
Zdmuchnie moherowych gońców,
kaczka będzie tylko z rożna.
Popieram Palikota w całej rozciągłości,
w utylizacji s-pis-anych na straty gości.
Prawda zawsze w oczy kole,
bywa podstawą przełomów.
Zbędne jest oko sokole
dla pis-owskich oszołomów.
Od początku jest wiadome,
co kryło się w poleceniu.
Działanie było świadome
tak jak gruzińskim zdarzeniu.
Do brata dzwonił braciszek,
że nie chcą znów wylądować.
Choć wie o tym "bazyliszek",
ściemnia by móc atakować.
Perfidia to i bezczelność,
przyszła pora to wyjawić.
Czas najwyższy by mieć czelność
i kaczą watahę spławić.
Tylko umysł całkiem chory,
mógł wymyślić takie bzdury.
To co mówią dziś kaczory,
zwalnia odpowiedź z kultury.
Bezczelność to niesłychana
i wrogość nie byle jaka.
Miłość artykułowana
w ustach takiego buraka.
Lecz czego można wymagać,
od watahy moherowej.
Miota się kacza łamaga,
gdy jest w fazie odlotowej.
Charyzma kaczora,
nieporozumienie.
Gdy psychika chora,
zanika myślenie.
Pokazał oblicze,
skończona przemiana.
Jeszcze tylko liczę,
że pycha skopana.
Zginęli ludzie,
cześć ich pamięci.
Brnąc w swej obłudzie,
"pis" krzyżem kręci.
Trzeba na pokaz,
poprzeć prezesa.
Od wazeliny
się w głowie miesza.
Najpierw przeproś nas za ZOMO,
potem za dziadka w wermachcie.
Zamknij gęby oszołomom,
plujących na Maryjnej wachcie.
Radio ojca oszołoma,
pod przewodem nienawiści.
Szkodliwość słów wręcz znikoma,
ze strony PO aliści.
Przegrał z kretesem wybory,
tonący brzytwy się chwyta.
Umysł już całkiem chory,
zdarte już kacze "kopyta".
Bestia dawno obudzona
i ukryta pod sutanną.
Cudów dziś nikt dokona,
gdy psychika jest już ranną.
Co nie powie chory klecha,
sensu nie ma i logiki.
Moherowe to są echa,
nienawiści kaczej kliki.
Kiedy dziś się wszystko wali
i przegrane są wybory.
Wszyscy są jak kaczor mali
i wychodzi umysł chory.
Język lata jak łopata,
własnych myśli jest za grosik.
Dla niewielu to jest strata,
kaczor główkę potarmosił.
Potok słów jak u przekupki,
mózgownica się zawiesza.
Wróć już lepiej do chałupki
i się więcej nie ośmieszaj.
Tok myślenia gdzieś się gubi,
bo rozumku mały kubik.
Jej się nawet nie da lubić,
to po prostu jest Jakubiak.

Jaka to rodowa saga?,
przecież to zwyczajne stado.
Jeden i drugi łamaga,
posiłkujący się zwadą.
Wokół banda oszołomów
i zwyczajna ptasia klaka.
Prowokatorzy przełomów,
wstyd dla normalnego ptaka.
Skończył się sezon ochronny,
czas rozpocząć polowanie.
Odlot stada nieuchronny,
skończy się kacze mieszanie.

Kaczkę pogoniono,
jej stadko w nieładzie.
Platformę ustawiono,
spokój na pokładzie.

Wiwat,wiwat Komorowski,
wybór się wreszcie dokonał.
Wygrał z dzieckiem specjalnej troski
i mocherowo pokonał.
Dziś trzeba stanąć na głowie,
szanując wszystkie kobiety.
Żeby jutro pierwsza dama,
nie robiła do kuwety.
Była już kaczka dziwaczka,
nie chcemy znowu tej bajki.
Cała moherowa paczka,
nie pali pokoju fajki.
W Polsce jest naprawdę super,
śpieszę jednak z jedną radą.
Skopać trzeba kaczy kuper
i pogonić całe stado.
Toż to jest zwykła kreatura
i mieszacz pierwszej klasy.
Zlicytowana jego fura,
egzekucja zasądzonej kasy.
Wyobraźnia o bezkarności,
znowu go lekko poniosła.
Nie powinno być litości,
dla tego pseudo euro-osła.
Kłapie dziobem jak najęty,
chory kaczor nawiedzony.
Kontakt z mózgiem jest odcięty
i wychodzą farmazony.
Potem w sądzie ma wyroki,
wstydu brak i bez honoru.
Kruczki prawne i w bok skoki,
to jest właśnie styl kaczorów.
Ten facet to marionetka,
lub kawał szmaty na wietrze.
To pisowska tchórzofretka,
psująca co rusz powietrze.
Gra na moherowej strunie,
wciąż przewodni motyw kaczy.
Z chorym stadem niech odfrunie,
by go więcej nie zobaczyć.
Kiedy przyjdzie druga tura,
wygrać musi tylko Bronek.
Niepotrzebna ptasia sfora
i wściekle merdający kaczy ogonek...
Walcz Platformo ulubiona,
różny jest ton komentarzy.
Kaczy moher nas nie pokona,
ale wszystko może się zdarzyć.
Trzeba trzymać mocno kciuki,
agitować gdzie się da.
Rozbić w końcu kacze zbuki,
niech Polska normalność ma.
Kiedy bagna sporo
i śmierdzi, jest super.
Czas stworzyć bajoro,
by moczyć kaczy kuper.
Wody trzeba dolać,
choć wokoło dramat.
Moheru idola,
wyborcza panorama.
Tak to właśnie robi,
"gołąbek pokoju".
Fajda by narobić,
jak najwięcej gnoju.
Cóż za perfidia i obłuda,
fałsz kłamstwem podszyty.
Już omamić się nie uda,
lud nie ciemny lecz obyty.
To kolejny przykład na to,
tonący chwyta się brzytwy.
Kradziony akumulator,
tej do koryta gonitwy.
Szacunek do przeciwnika,
obecnie hasłem przewodnim.
Boki zrywa już publika,
przedtem doły kopał pod nim.
Kończ Jarosław wstydu oszczędź,
już umiera twoje stado.
Idź gdzie indziej lody kręć
z tą moherową brygadą.
Sprawa jest prosta
jak konstrukcja młotka.
Kazali lądować,
rozkaz to, nie plotka.
W Gruzji temat podobny,
tam pilot odmówił.
Stracił stanowisko
lecz gniazdko sobie uwił.
Tym nie było dane
bo presji ulegli.
Asertywni nie byli,
tragicznie polegli.
Tak wygląda władza,
w mniemaniu kaczora.
Nieszczęście gotowe,
gdy psychika chora.
Jaki to rumak bojowy?,
zwykła kaczka dziwaczka.
Ostatni blef pokerowy,
żądnego władzy bliźniaczka.
Żaden gołąbek pokoju,
to przedwyborcza panika.
Znowu chce narobić gnoju
i "obfajdać" przeciwnika.
Udaje dążenie do zgody,
przestał już niby pyszczyć.
By rzucać pod nogi kłody
i przeciwników zniszczyć.
Tak to wasz chory kaczorek,
koalicję znów proponuje.
Ubrał się w pokutny worek
i myśli że nas wyroluje.
Po raz kolejny głupka wali,
sztuczny ten w oczach frasunek.
Orędzie do braci Moskali,
ma poprawić wizerunek.
Perfidia żalem przepojona,
fałsz zbolałego oblicza.
Niech jeszcze kilka wolt wykona,
wyborca potem rozlicza.
Fałsz oraz obłuda,
atuty kolejne.
Może znów się uda,
głosy nabrać chwiejne.
To granie perfidne,
na ludzkich uczuciach.
Pobudza solidne,
mieszane odczucia.
Tonący się chwyta,
podobno za brzytwę.
Mówi hipokryta,
fałszywą modlitwę.
Dla zdobycia władzy,
śmierć też wykorzysta.
Królowie są nadzy,
kiedy gra nieczysta.
Brawo Panie Kutz,
prawda w oczy kole.
Ile mogą tłuc,
pisowskie trolle.
Pani Jakubiak zaś,
opuszcza salony.
Bije jak kaczy paź,
poddańcze ukłony.
Zabierzcie tego matoła,
nie promujcie oszołoma.
Niczym zaskoczyć nie zdoła,
bzdetami zasłynął wieloma.
Na nic strzępienie języka,
nie trzeba już nawet bluzgów.
Powoli ze sceny znika,
człek co ma tylko pół mózgu.
I niech już tak zostanie,
nie czas kopać leżącego.
Typ z popiołów nie powstanie,
nie ma już miejsca dla niego.
Telewizja z nazwy jest publiczna,
wielu dziennikarzy w niej pracuje.
Twarz pisiorów jest taka śliczna,
wazelina z lizusostwem ją ce-chuje.
Jęzorkiem miele jak mu karzą,
każdą okazję wykorzystuje.
Bez wazeliny do kaczej włażą,
"pospieszyć" się muszą chu...ligani.
By zabłysnąć nim znikną w otchłani...
Brawo chłopaki,
prawda kole w oczy.
Złość kaczej klaki,
nie może zaskoczyć.
Jaruś jak hiena,
żer zaczął polityczny.
Pogrzebu arena,
jak interes publiczny.
Litość i współczucie,
to kacze walory.
Mam jednak przeczucie,
że to ending-story.
Temat sam pcha się na usta,
nie potrzeba żadnej weny.
Moralności to rozpusta
i czas politycznej hieny.
Żer rozpoczął nasz bliźniaczek,
przy nim przydupasów kupa.
Perfidia w działaniu kaczek,
do władzy pchają się po ...
Trwa wciąż paranoja kacza,
złożona z żałoby elementów.
Współczucia fetor roztacza,
gdy zabrakło już argumentów.
Ta nuta jest bardzo fałszywa
i brzmi jak o litość błaganie.
Ten jęk już ludu nie porywa,
pogrzebem kaczym głosowanie.
Nigdy nie słyszałem,
tak horrendalnej bzdury.
Niemal osłupiałem,
to chyba żart ponury.
Jarek dźwigać może
i niech się już sposobi.
Do zabrania w worze,
łajna które narobił.
W obliczu tragedii,
kaczora przydupasy.
Prym też będą wiedli,
nie mając żadnej klasy.
Współczucie rodzinie
i żałoba z wieloma.
Negacja nie minie,
kaczego oszołoma.
Gdy los o sobie przypomni,
zdmuchując ludzkie tchnienia.
Żywi muszą być niezłomni,
nie ma słów do powiedzenia.
Smutek, żal i przerażenie,
małość ludzkiego istnienia.
Niewyobrażalne cierpienie,
gdy świat tragedia zmienia.
Katyń to miejsce przeklęte,
kolejne istnienia zgarnął.
Życia w mogiłach zamknięte,
współczucie pociechą marną.Skończone już prawybory,
zdecydowana wygrana.
Teraz kolej na kaczory,
ich paczka będzie ograna.
Co prawda wygrał pradziadek,
ja stawiałem na prawnuczka.
Należy się teraz bez wpadek,
kaczemu stadku nauczka.
Czas na prawdziwe wybory
i wspólną mądrość narodu.
W niebyt odejdą pis-iory,
dość tego kaczego smrodu.
Ten prawnuczek z tym pradziadkiem,
spotkali się nie przypadkiem.
Donald faworyt kaczorów,
skusił ich do prawyborów.
Walczą dzielnie kandydaci,
sondaż-słupek trochę traci.
Gierka jednak się udała,
mówi o tym Polska cała.
Popłoch powstał w kaczystanie,
juz dogonić nie są w stanie.
Bujać mogą już w obłokach,
gdyż zostali chyba w blokach.
Dość mam tego pis-dolenia,
że się w Polsce nic nie zmienia.
Wracaj już do swojej chaty,
ty kaczorze pis-dowaty.
Miesza się już pod pułapem,
cioci udającej mesjasza.
Teraz robi za atrapę
i chore prawdy wygłasza.
Myśli że prawdę ogłasza,
która tylko jej objawiona.
Autorytet swój rozprasza,
publika jest rozbawiona.
Na spoczynek czas najwyższy,
po co bez sensu tak szczekać.
Teraz gdy sercu pis bliższy,
emeryturka już czeka.
Prędzej starcowi trafi się erekcja,
niż kaczorowi reelekcja.
Napięcie sięgało zenitu,
wybór niewiadomą był.
Szklenie wyborców bez kitu,
"kaczyland" z zachwytu wył.
Wybrali znów bliźniaka,
konkurenta było brak.
Dalej będzie mógł kwakać,
ten polityczny już wrak.
sobota, 31 lipca 2010
Licznik odwiedzin: 16 832
| « lipiec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | |||
| 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | |
gra słów ale czy poezja?,czyli aktualności polityczno- poetyczne nie zawsze logiczne.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: